polska

 

1. an(g)ielski głos Tracy Chapman drży

2.leśna orgia

3.koncert

4,***dziękuję

5 ***tęsknię za tobą

6 ***popadam

7***przyśniłeś mi się na jawie

8 zielonek

9 Madredeus

10 ***gdybym teraz odeszła

11 ***?jak to było

12pani pozna pana czyli Syndrom Alicji w Krainie Czarów

13 modlitwa bluźniercza

14 wyznanie nihilizmu

15 ***wiersz

16 dylematy

17 żart w złym guście

18 miłość z rozsądku

19 słowa

20 dekadent milenijny

21 ***to prawda

22 ***nic nikogo

23***jeśli jest się

24 ***jestem

25 ***po prostu

26 czas

27 ***on prosi

28 ***sekunda przed zaśnięciem

29 ***zawsze jest coś

30 ***nie wiem ile muszę jeszcze przejść

31 ***list do ciebie rozpoczynam

32 short message

33 dialektyka

34 ***znów odwiedziła mnie

35 ***mam ochotę na dotyk

36 słowo

37 życie

38 pewna odmiana wierności

39 ***i masz wrażenie że nie wszystko

40 ***kiedyś

41 spotkanie z Venus Khoury-Ghata - "Wiosna Poetów" Warszawa 2001 - impresje

42 wykład z informatyki

43 ***jestem niewierna

44 ***na zewnątrz

45 portret pamięciowy w lustrze

46 ***bolało mnie tam głęboko

47 ***wiersze są lekkie

48 ***wstyd

49 ***a wiersze rodzą się jak niechciane dzieci

50 erotyk

51 esej o wyższości kobiety nad mężczyzną

52 ***dano mi w przedświatach

53 ***chcę być w ciąży

54 kobiety-mumii podróżna refleksja

55 ***wsiąkam

56 ***oswoiłam mój komputer

57 plan trzyletni

58 Zimą

59 ***dawno dawno temu

60 ***przed milczeniem zakłopotanym

 

usa

2001- 2003

 

61 ***uwięziona wciśnięta 

62 „accused of improper behavior in a public place...”

63 ***nudna jest ameryka

64 ***gdyby nie marzenia

65 ***za oknem szaro

66 czas przecieka mi przez słowa

67 ***gdzie jest ta mnogość

68 ***wszystko mam

69 ***nie płakać

70 ***dlaczego zawsze jest

71 ***nie jest miłym

72 ta druga jeszcze nie-przyjaciółka

73 ramadan

74 ***coś kruchego przesuwa się we mnie                            

75 ***wiersze

76 odkurzanie historii

77 ***nie czuję

78 ***nie potrafię powiedzieć czego chcę

79 z Ironią

80 ***jest to coś

81 ***myślałam że nienawiść

82 ***coś chciałam powiedzieć

83 ***uciążliwy zapach dziecięcego płaczu

84 islam – inicjacja

85 ***dotknięcie ciepłej dłoni

86 ***za ścianą ona

87 optymizm nie zawsze jest płaski

88 ***nic-nie-rozumiem

89 ***dopiero trzecia

90 ***nic nowego się już nie rodzi

91 fajr

92 ***zagłusza myśli samotne

93 ***nienawiść?

94 ***zagubił mi się język

 

polska

od 2002

 

95 w pustym nocnym pociągu - obsesja

96 autoironia

97 ***na granicy

98 ***uczyńmy

99 ***kiedy możemy to zrobić

100 odsłoniła delikatnie

101 ballada romantyczna

102 na szczęście

103 ***tęsknię za tobą

104 ***czekać na ciebie

105 **kiedy odchodzi obecność

106 ***czasami jest zbyt dużo

107 ***nikt mnie nigdy nie widzi

108 format c

109 ***to boli

110 *** ?wiersz radosny

111 spektakl Circo da madrugada

112 ***najpierw

113 ***tęsknotę pamiętam

114 Łowca snów

115 *** powoli

116 - taka jesteś głupia -

117 *** to jest już drugi

118 ***dziś jest ten dzień

119 mój grzech aż po siedem pokoleń

120 to jest on

121 wiersz młodopolski

122 ***miłość należy dawkować

123 ***z nicnierobienia z bezruchu

124 ***samotna moja prawa pierś

125 Emiraty II

126 Emiraty I

127 WASZ SYN

128 hinduska dziewczynka w księgarni

129 ***pożyczyłeś mi swoje serce

130 Emiraty III ( w ksiegarni nad podrecznikiem dla poetow)

131 Emiraty IV

132 ***pomiędzy jednym krokiem

133 zachód słońca w emiratach

134 ***upału ręce lepkie są od potu

135 ***popołudnie jednym dotknięciem dłoni

136 ***już od kilku dni staram się

137 ***jestem martwa

138 catharsis

139 ***powiedz mi

140 ***dwa jajka gotowane na twardo***

141 ***porzucasz mnie

142 ***rzeczywistość w lustrze

143 w autobusie rano

144 testament

145 ***jestem pusta

146 ***dzień bezowocny

147 improwizacja na temat starego przysłowia

148 zapisane na odwrocie emirackiej wizy

149 ***jestem kobietą

150 ***jestem zmęczona

151 rozmowa

152 kolacja we dwoje

153 ***spotykałam się z tobą

154 ***moja matka nie istnieje

155 dyskusja z braćmi Grimm

156 kocham cię bez powodu

157 ***przestańcie trzeszczeć

158 ***jesienna depresja***

159 ***trzeba by się nawrócić

160 ***tęsknię za tobą spokojną tęsknotą

161 ***polska depresja ***

162 ***zawieszona pomiędzy

163 ***świt dziś nareszcie brzydki

164 trójkąt

165 ***ślisko

166 jak się starzeją moje stopy

167 jeszcze tylko kilka dni do wiosny

168 wspomnienie z Emiratów

169 ***morskie rytuały

170 list ojca z polski do córki w pensacola na florydzie na wieść o atakach rekinów i

terrorystów

171 [kto widział ostatnio trójcę świętą i wie gdzie obecnie przebywa proszony jest o

zgłoszenie się na komisariat Michała Archanioła]

172 reinkarnacja

173 Męża pamięci żałobny…


 

 

 1.

an(g)ielski głos Tracy Chapman drży

 

ktoś prosił bym napisała piosenkę

piosenkę.. to proste i słów potrzeba niewiele

ktoś prosił... lecz jak obdarzyć je dźwiękiem

to słowo, które gdzieś w moim ukryło się ciele

bezradnie spojrzałam... ta szorstkość papieru

jego biel obojętna i pusta odrażająca się zdała

słuchałam głosu Tracy, słuchałam nut i plików transferu

na ekranie peceta pasjanse tarot wirtualna kabała

studiowałam wiedzę tajemną, może ona odkryje

mojej egzystencji cel i istotę, może muzyka ukoi

smutki, co gnieżdżą się we mnie może oswoi niczyje

wyrozumie i wytłumaczy sens egzystencji mojej

a może uda się zamknąć je, przysypać makiem druku

wysłowić co niektóre, wykrztusić nad a cztery powierzchnią

a wtedy błogi spokój w dalekim duszy zaułku

na całą długość płyty - zamieszkałby na wieczność

 

[for myself][2000]

[mój pierwszy wiersz]


2

leśna orgia

 

 

kiedy milczenie osiada

cienką warstwą na powierzchni strachu

pokrywa ciszę i smutek

 

dotknięcia są lekkie i zimne

kopulują aby ocucić

resztki ciepła osowiałe i w powietrzu nieme

bo nawet skrzypienia podłoża

nie słychać tylko kukanie gdzieś wyżej

i dzięcioła dotknięcia

obsesyjne szybkie bolesne

 

2000? 2001?
3

koncert

 

to było środowego popołudnia

biegłam na spotkanie Bacha

praca praca siedemnasta uciekam

autobus pociąg autobus kościół tłum bilety są

oczekiwanie

zimna cisza drewnianych ławek

zagnieżdżają się w nich powoli różnej maści melomani

jest

nuta otwarcia

jest

robi wrażenie

Bach

pasja świętego jana

[nic bardziej w chrześcijańskiej teologii nie oddaje napięcia pomiędzy duchem i ciałem]

pasja

cierpienie

duch z niego uleciał

duch czy Duch

Chrystus cierpiący

Chrystus cielesny

Chrystus człowiek z ciała i duszy

lecz człowiek nie Bóg

umarł bo człowiek

?zmartwychwstał

 

cóż pociąg wyszłam przed końcem ostatnia nuta stracona

nie dowiem się może nigdy

nie było mnie tam gdy on zmartwychwstawał

pobiegłabym do grobu

włożyłabym palec w ciało

uwierzyłabym

w prawdopodobienstwo

 

[2000]


4

***

dziękuję

za-bycie

za-obecność tuż-obecność niekonieczną

za-słowo

tak..

chętnie..

za-dane

tak

chętnie

za-pytanie

za-dotknięcie intymne

za-spojrzenie rozbrajające

za-wahanie i za-troskanie

za-myśl i za-uczucie

za wszystko co niezauważalnie przepłynęło pomiędzy moim i twoim naskórkiem

 

[for P.D.][2000]

 


5

***

tęsknię za tobą

i odchodzę

tęsknię za tobą

i wciąż nie ma mnie tam

tęsknię za tobą

i pragnę i milczę i tłumię i łaknę

lecz tęsknię naj-dalej

z oddali

tęsknię za tobą

i kto inny mnie dotyka

tęsknię

i innemu mówię

tak

jeszcze...

tęsknię za tobą

i nie wracam

niepewna

czy

tęsknię za tobą

czy tylko tęsknię za tobą

dalekim

 

[forR.A.][2000]

 


6

***

popadam

popadam

popadam

w grafomanię

chory objaw

zły skutek humanistycznego wykształcenia

jak nimfomanka pożądam nowych wrażeń

bez zaspokojenia

bez końca

bez spełnienia

narkotyk nie niósłby większej radości

narkotyk mój

słowo moje

wnika

wchodzi

syci

wszystkie moje uzależnienia

których efekt -

słowo

ja kobieta

ja człowiek

rodzę

wydalam

 

[formyself][2000]


7

***

przyśniłeś mi się na jawie

i zapomniałam kim jestem

przyszedłeś do mnie

we śnie

i utraciłam wizję świata

nie żal mi

świata i siebie

tylko powiedz mi proszę

kiedy

już nie

już nic

już nikt nikogo

kiedy zeskrobać warstewkę amnezji

odgrzebać ocucić wskrzesić

samotność

 

[becauseofR.A.][2000]

 


8

zielonek

 

 

konik polny głuptas

nie powiem idiota bo w wierszu tak nie nada

nie wypada

ale głuptas konik

zielone stworzenie długie nogi

och gdyby był blondynką

ale nie jest

zielonek potuptał na daszek mojego peceta

już jest na górze

włazi skacze

zniknął

co robisz głuptasie?

nie trawa tu

znajdę cię

wypatrzę

zielonek

zadomowił się u mnie

bezczelnie zadreptał ścianę pokoju

pionową

(powiedzmy)

białą

tapetą krytą

zadomowił się za granicą

świata własnego

okna mojego

i został

przypuszczam

bo nie wiem

chcę wierzyć że został

chcę wierzyć że zostać można z dala od

i żyć

chciałam wierzyć nie wiedzieć

wierzyć

więc zgasiłam komputer lampkę światło drzwi

zamknęłam

spać poszłam

za granicą drugiego pokoju

 

[becauseofmyself][2000]


9

Madredeus

 

teresa śpiewa

docierają do mnie dźwięki

harmonia wikła rytm popycha przyspiesza

w-koło w-koło kołowrotkiem nut

jeszcze raz

śpiesznie

zwolniła

i teraz znów ona ten głos

chcę rozumieć i nie potrafię

czuję tylko jak wzrasta

groteskowa trywialność nastroju

obce słowa

nie rozumiem

dlaczego dotyka mnie i porusza to czego nie rozumiem

doprowadza moje łzy do stanu wrzenia świadomość

że jestem sentymentalna

 

2000


10

***

gdybym teraz odeszła

nie pozostałoby po mnie nic

nikt nie zapamiętałby pustki przestrzeni wąskiej

dwudziestu siedmiu lat nicości niekonsekwencji bezradności

nikt nie zauważyłby odejścia kilku procent zwietrzałej samotności

kto miałby zauważyć

tylko miś pluszowy osowiały w kącie pokoju

nie miałby siły bronić się przed kurzem

tęskniłby za pieszczotą dłoni

 


11

***

?jak to było

te słowa z pamięci mi wyfrunęły

?jak to było nie pamiętam

uroczo przenośna metafora przeniosła się nagle w

niebyt nie pamiętam i nie wiem

do którego zaułku pamięci sięgnąć powinnam

niewątpliwie zagnieździły się tam

dwie komórki zaułkowe dobra i zła

w pierwszej wszystkie moje nie-wiersze myśli przeczucia

które odeszły niechciane nie zapisane

jak szkoda mi ich dziś

może gdzieś tkwią na dnie pierwszej komórki

zaułkowej

lecz blask ich ledwie ledwie gdy spoglądam do wewnątrz

siebie

widzę tylko ciemność

i boję się wyciągnąć dłoń

w przeszłość

a w drugiej komórce zaułkowej

ugrzęzło to co niechciane nie zapisane

co boli

jego słowo odchodzę

twoje słowo nie pragnę

i zdanie listu długie bolesne “pani teksty nie warte nic porzucić proszę innym zostawić zapomnieć”

słowa jegomościa pewnego profesora na stanowisku

poważnym

wiedzą i lat doświadczeniem uśmiechniętego

złośliwie

może nie warte nic

wsiąknięte w tkankę umysłu

moje słowa lecz nie warte nic

wdeptane w podłogę świata moje życie

bez wsiąkających w tkankę umysłu

moich słów


12

 

pani pozna pana czyli Syndrom Alicji w Krainie Czarów

 

 

wymagany jest pewien poziom wrażliwości

niezbędny

by uczucie w sferę moją odczuwania

przeniknęło

 

wymagany jest pewien sposób postrzegania

nieodzowny

by współrzędne naszych oczu przecięcie punkt wspólny

znalazło

 

wymagany jest istotny dar słuchania

konieczny

by ulotne słowa-myśli z kręgu zaklętego naszych jaźni nie

umknęły

 

wymagany jest wysoki wskaźnik poczucia humoru w sytuacjach zaułkowych

upragniony

by obawę kobiecą uśpić ciiiicho i pocałunkiem i słowem

ukoić

 

wymagany jest śmiertelnie niebezpieczny pruderyjnie zakazany poziom stężenia temperamentu seksualnego w krwi

potrzebny

by dnia biel szarówki szarość nocy cień zamieszać wstrząsnąć filtr nałożyć i grayscale w true color permanentny

zamienić

 

wymagany jest pewien współczynnik mądrości pod ciśnieniem zmiennej

objętością gazu i barwą kameleona pod dotknięciem papierka lakmusowego

 jak płomień czystej jak powietrze lekkiej jak przeciwieństwo próżni nie-próżnej

całkowicie niezastąpionej

by pasma dni cierpienia

związać

dwa końce i pasmo mych włosów mych uczuć mych chander

roz-dzielić roz-zumieć roz-plątać

 

wymagana jest nieograniczona dawka bezcennej końskiej  konika odporności morskiego

użytecznej

by przypływy odpływy księżyca wpływy na naturę kobiecą rybią sprzeczną wedle cykli miesiąca

poznać

 

wymagane jest ..

 

to już wszystko

proszę o złożenie w terminie jak naj

późniejszym

swojego cv w językach polskim peruwiańskim chińskim francuskim

w formie wirtualnej trzy d ulotnej jak email w przestrzeni kosmicznego bagna

internetu serwerów protokołu tcpip

swojego aktu urodzenia na dowód że się urodził urodził znaczy istnieje więcej niż wirtualnie

dyplomów świadectw świadectw dyplomów dowodów

ukończenia podjęcia osiągnięcia zajęcia pozycji opuszczenia dopuszczenia misji dymisji

badań medycznych

psychiatrycznych testów analiz psychofizjologicznych

zaświadczenia o niekaralności płodności społecznej akceptowalności

zaswiadczenia o

zaświadczenia na

zaswiadczenia za i przeciw ..

to wszystko

 

zapewnia się całkowitą dyskrecję


13

modlitwa bluźniercza

 

czy dziewictwo może być cnotą?

 

pustka która uzdrawia chroni jałowa otacza

wydętym gotycko płaszczem opieki madonna niby

z godzinek wołania i różańca seplenionych paciorków

poczęta w pełni jawnie pustka z której przelewam w próżne dzbany weselne 

błogosławiona ta która zamknięta nietknięta

rozkoszą przenikania do wnętrza

która zasklepiona w sobie czysta

tajemnicę poczęła samorodnie

bez dotyku bez potu orgazmu spermy bez krzyku

płodność niezapłodniona błogosławiona

anty

bezpłodność

począć była w stanie

i to

zapłodnione myślą zaistniało

 

czy bezpłodność może być cnotą?

 

zawsze myślałam

że jest mi przeznaczone wyjałowienie wnętrza

niemoc mikroskopia szczegółu

zasklepiła się ta myśl w mojej głowie

wczepiła wessała z krwi czerpie życie

zapłodniłam ją sama o bezpłodności refleksją

i wierzę

jestem bezpłodna

więc nie lękam się przenikania wejścia spełnienia

jak anty-madonna

otwarta rozwarta bezpłodna

i wszystko mi wolno i duszo hulaj bo piekła

nie

 

ma-

donno

otwarta zawsze na prośby

niepokalanie poczęta

nie pozwól


14

wyznanie nihilizmu

 

sytuacja

gdy to się jeszcze nie zaczęło

a tamto jeszcze trwa

nigdy nic do końca

zawsze tuż przed i jeszcze nie

pomiędzy

zawsze kłamstwo fałszywe spojrzenie

nic rzeczywistego nic co trwać by zechciało

nic na czym stanąć by można

bez obawy że wciągnie

bagno grząskie zarwie się lodem

nic niczego nikomu nigdy

w postaci czystej

przeziębiony chłodem

bezczelny smutny wstydliwy

mój osobisty

nihilizm

 


15

***

wiersz

to trochę inny rodzaj myślenia

delikatniejszy w spojrzeniu

to ostrzejsze zbliżenie na obiekt

precyzyjniejsze dopracowanie rzutu okiem

doskonalsze wygładzenie uczucia

pełniejsze nasycenie barwą

w porównaniu do myślenia naturalnego

do niemyślenia

 

ale może się mylę

 

przecież niezupełnie wiem czym jest wiersz

niewiersze skrobię po cichu

więc nic nie wiem o wierszy pisaniu

a niewiersz

to trochę inny rodzaj myślenia

delikatniejszy

w spojrzeniu...

intencję zawiera

egoistyczną potrzebę

zapisania

 

ale może się mylę

 

co o poezji wiedzieć może niewierszy grafopis

tylko tak mało

że myślenia  wciąż  tyle

że przepełnia i dławi więc dzielić się trzeba

i niedobre oddzielić

od dobrego

jedno w sercu zachować

drugie wystukać wydrukować przeczytać

oddać innym

zapomnieć

 


16

dylematy

 

to niby takie proste

wyjechać opuścić połączyć odnaleźć i być

niby takie proste

być zostać zrozumieć wytrwać i kochać

takie proste

kochać oddać wszystko zrezygnować i żyć

proste

żyć nie posiadać nic nigdy do końca ciebie nie mieć na zawsze lecz

kochać

gdy na pytanie masz kogoś mówię nie nie mam nigdy miała nie będę

dylemat posiadania rozterka przynależności

nie nie mam ciebie

bo nie ma ciebie

dla mnie

mówisz jestem dla ciebie zawsze zawsze i ty jesteś dla mnie

zawsze

ale rozterka podwójności

istnieje

jak można należeć i nie należeć być i nie być

jak można

można

i tak jest

więc nie nie mam

ciebie

bo nie ma

ciebie

dla mnie

na zawsze będziesz cały

zaborczo

niemój

 

[becauseofR.A.][2000]

 


17

żart w złym guście

 

 

miłość od pierwszego wejrzenia

tak

to się nazywa miłość

ale od pierwszego wejrzenia

jest pomyłką już po chwili

uwiera

i jest

jak buty które kupiłem od pierwszego wejrzenia

przyciągnęło mój wzrok to coś

czego nie miały inne

krótko-trwała jednak ekstaza

po chwili była już odciskiem na delikatnym naskórku

mojej lewej połówki serca

 

[?][2000]


18

 

miłość z rozsądku

miłość z-myśli-ona

niespontaniczna krytyczna nieswoja

cudza we mnie zalęga się zlega

miłość z rozsądku pomyślałam

odnaleźć trzeba by

serce chore zasklepiło się skrzepło

pod lodowatą skorupą śluzówki poniżej dna

rozsądku

 

a nie wie nic niech nie wie ten który mnie pokochał którego ja pokochałam na nowo

z rozsądku

po co szukać daleko znam swoją duszną trudność

kochać miłością prawdziwą po co

wszystko topnieje

zostaje popiołu garść cynowo-cynicznego w kolorze

rozsądku

więc zdam się na los na wszystko

zgodzę się na tę drugą

usnę w pustym samotnym łóżku

wezmę na kolana jego syna jej syna

przeklnę pocałuję czarne loki córeczki

nocą  w pracowni poświatą monitora zalanej

zapomnę wybaczę zrozumiem

ucichnę spowszednieję wysnuję

prostą refleksję kobiety z rozsądku w miłości oddanej

że nie czas już

nie czas obecny miniony spóźniony

na łzy pragnienia sumienia wyrzuty

na dzieci rodzenie

z miłości rozsądek wykluję zklonuję i tą myślą zapłodnię na zawsze

 

więc zrozum dlatego ta miłość z rozsądku

by ciszą otoczyć ostudzić moją dla ciebie

miłość z serca i duszy wszechwładną zaborczą zazdrosną

ostudzić rozsądkiem by ciało trzydzieści sześć i sześć miało nie więcej

gdy przy niej dotkniesz mnie dłonią

ostudzić rozsądkiem by zmarło mi serce i zimnem trupiarni taiło podskórną gorączkę

gdy przy niej dotkniesz mnie myślą

i jeszcze dlatego że nadmiar jest we mnie

miłości dla ciebie 

i rozsądniej przy tobie dla ciebie mieć miłość z rozsądku 

niż  usychać z serdecznej miłości do ciebie

samotnie

 

 

 [for myself][2000]


19

 

słowa

 

 

znów pada

to męczące

obserwować upadłe nagie

przytuliły się do ziemi 

wszystko im jedno

czy ktoś je podniesie

odklei od mokrej powierzchni

wszystko im zimno

czy ktoś je ogrzeje

ochucha osuszy

dojrzy

 

znów pada

to męczące

przygarniać wciąż drżące zziębnięte

rozpuszczą się w deszczu

spłyną do ścieku

wsiąkną w trawę

trudno

wtedy już tylko

przyłożyć ucho i słuchać

 

[4 myself][2000]


20

dekadent milenijny

 

żyć

rzyć

rzygać

brzydkie

brzydka

brzydko

słowa w słowie słowem

słowo rzygać brzy..

dzę się..

bie samej

rzyć..archaizm..rzyć nabrzmiała

żyć obrzydło

co mam zrobić by ocucić porzucone i obrzydłe już marzenia

nic

porzucić żal i wyrzut

zrzec się

żądzy marzeń

żądzy życia

umrzeć

 

 

[2000]

 


21

***

to prawda

nie jestem w najlepszym humorze mój drogi

to prawda ochoty na humor dziś nie mam

to prawda to prawda zanudzę cię prawdą

masz rację nie robię tu nic

nic nie wiem niczego już nie chcę

zapadam się w nudę

cieplutko

zanurzam się w nudzie

przyjemnie

nie myślę o niczym

 

to kłamstwo

to kłamstwo co mówię

bo prawdą jest to że już nie wiem co prawdą jest żywą

bo kłamstwo od wewnątrz pochłania otoczką

pół prawdy

pół kłamstwa

gdzieś wewnątrz mnie

na dnie jest

 

[for P.D. ][2001]


22

***

nic nikogo

winić

nic nikomu

winna nie chcę

być niczyją nie należeć do nikogo

nie przemawiać nic ni słowem czułym nie

chcę obiecywać nic nikomu by nikomu obietnicy

i nadziei nie odbierać

i - nie - na nic mówię

zranić za nic umiem

przecież

za nic na nic mówię i przysięgam

gorzko nocą niecnotliwie za nic nicość która mnie opadła

oddam

 

 

[R.A.][2000]

 

 


23

***

jeśli jest się

jakby poetą

niecałkiem pisarzem

obłudnie kobietą

pół-złudzeń malarzem

technikiem niejako

a w duszy nijaką

to kim w istocie się  jest?

 

[becauseofM.M.][2001]


24

***

jestem

kim jestem

jestem polonistką humanistką informatykiem technikiem specjalistą

do spraw suportu sekretarką asystentką standardystką kłamczuchą profesjonalną z obowiązku

i z potrzeby prywatnej

nieufną zamkniętą w sobie wobec ludzi szczerą uśmiechniętą panienką

przed komputerem pracy oddaną i aktywną z konieczności i poczucia obowiązku

znudzoną nie w humorze zdemoralizowaną pracownicą uparcie i rozpaczliwie pragnącą wyrwać się z

jestem

pesymistką zawiedzioną tracącą wiarę w swe możliwości zdecydowanie dążącą do celu

obojętną na czas przestrzeń i otoczenie pozbawioną złudzeń

zapalonym twórcą stron internetowych pracoholikiem pozaprofesjonalnym

nałogowcem sieci webowej fanem grafiki komputerowej o aspiracjach profesjonalnych

perfekcjonistką i bałaganiarzem artystką o wrażliwej duszy poetką pisarką grafomanem

uzależnioną od pióra i wyznań na papierze ekshibicjonistką prezentującą duszę i twórczość

otwarcie online potrzebującą uznania i uwagi nie znoszącą wścibstwa i pytań kandydatką

na fotel psychiatry ofiarą postepu techniki i elementem ludzkim przynależącym do e generacji

kobietą jestem

kobietą dwudziestosześcioletnią jak głosi metryka kobietą o dziecinnej buzi

i naiwnym postrzeganiu świata dziewczynką lubiacą spać z misiem nimfomanką nastolatką

niedojrzałą pod spojrzeniem mężczyzny o polskich rysach i charakterze kobietą młodą

o wybujałym temperamencie seksualnym i nigdy niezaspokojonym pożadaniu

kobietą kobietą kobietą jestem

o podwyższonym poziomie hormonów męskich w organizmie więc chorą o zaburzonej równowadze

czynników fizycznych i psychicznych zagrożoną w krótkim czasie uwidocznieniem

i dominacją cech męskich a więc wypadaniem włosów chociażby i utratą delikatności i gładkości

skóry pryszczatą nastolatką brzydulą kaczątkiem pięknością słodką lalką barbie o figurze

a-idealnej i kształtach półobfitych i kim

jestem nie wiem lecz jestem

czterdziestostokilkuletnią zgorzkniałą starą panną samotną z wyboru i z przymusu oszalałą z tęsknoty za

oszalałą w pogoni za niezaleznością i prawdą kobiecości wyzwolonej lecz kobietą uległą

w miłości i miłości pragnącą wiernie tej jednej jedynej wielkiej miłości idealnej którą znaleźć tak trudno

jestem

zakochaną kobietą w tym jednym jedynym którego nie ma tu

zakochaną nie tak i nie w porę i głupią naiwną pierwszą lepszą idiotką jestem zagubioną

osobą o duszy nadczułej na nieszczęście cudze i obojętną i bierną niemą i aktywną pasjonatką

i trzeźwo reagującą w potrzebie własnej i cudzej jestem wszystkim tym każdą z nich jestem

bezustannie i wciąż taka jestem niezmiennie jestem tak zmienna kobietą przecież jestem

co mnie nie usprawiedliwia zupełnie nie ja po prostu

sobą jestem

 

[becauseofmyself][2000]


 

 

25

**

po prostu

powiedz mi to czego nie chcesz powiedzieć

powiedz mi to co chcesz ukryć

zaufaj mi posłucham cię i nie będę płakać

zaufaj mi pójdę za twoim maleńkim dalekim dzwoneczka głosem

obiecuję ci że tak

obiecuję ci że nie

obiecuję ci że dotknę ciszy twojego oddechu

obiecuję że nie przerwę szeptu twoich snów

tylko

powiedz mi czego naprawdę potrzebujesz

teraz

 

[tłumaczenie powyższego w.  2000]

 


26

czas

 

 

czas coraz krótszy

dni

dni letnie wydłużyły się tak mówili

nie

nie zauważyłam

dla mnie czas wciąż za krótki

potrzebowałabym jeszcze ciut

jeszcze kilka centymetrów czasoprzestrzeni

minuty na miarę kupię

godziny na łokcie niech kto mi odmierzy

minut kilka zostało

taka samotna reszta kilku minut

gdyby nie one zaganiane wskazówką dłuższą w prawo w prawo

aż do dwunastej

byłaby już była wybiła piąta

minut siedem sześć pięć..

sekundowa chudzina sprinterka przegoniła leniwą minutówkę

która zastygła bez ruchu bo na nią patrzę

udaje nieżywe zwierzątko

liczy że nie zauważę jej ruchu jej życia

czas wciąż coraz krótszy

przestrzeń czarna czasu między linearnością wskazówki i kropkowatością kropki dwunastej

zmniejsza się

zmniejsza

jest minimalna...

nie istnieje

wybiła piąta

 

 

[for myself][2000]

 


27

***

on prosi

bezgłośnie

wszystko jest naturalne i jasne

bezgłośne

przyjdź przyjedź zostaw opuść zmień

adres mieszkania pracy rodziny myśli

że prosto jest zmienić adres

mieszkania pracy osobowości

nie chcę zmieniać a jednak

wyszłam wyjechałam opuściłam zmieniłam

adres nazwisko imię przyzwyczajenia

bezgłośnie  

 

 

2001


28

***

sekunda przed zaśnięciem

moment w którym już cię nie ma

zaćmiony blask pochmurnego nieba

sekunda przed wejściem w nowe

tam gdzie nigdy jeszcze nie

otwierałam powiek

które na sekundę przed zaśnięciem

były tak ciężkie

całkowita amnezja

pamięć wyjęta spod kontroli

rejestruje

ciemność zamkniętą i blask liter

-brak miejsc

wracaj

za wcześnie

 

[becauseofmyaccident][II-2001]


29

***

zawsze jest coś

czego nie jestem zdolna wypowiedzieć i pojąć

rodzaj wewnętrznej blokady

czekam abyś sprawił że ona zniknie

czekam na próżno

tak, wiem

byłam kiedyś małym ptakiem

odlatującym cicho

w samą porę

teraz jestem małą rybą

zimną niemą niemiłą w dotyku

ale dotknij mnie

wciąż potrzebuję

nawet teraz gdy wiem że coś na zawsze zasklepiło się pomiędzy nami

płatki skrzeli płatki ust może

nie mam racji bo jedyne co mam

to zimny wiatr i odrobina światła w twoich oczach

 

[forR.A.][2000]


30

***

nie wiem ile muszę jeszcze przejść

aby dojść do ciebie na dnie

dotyk budzi mnie i jestem

dla ciebie

cała

ale wciąż nie ma mnie

pragnę abyś obudził mnie z głębi wyciągnął co nieme

i dotknął

potrzebuję cię tak po prostu

bez wiersza bez słów bez gestu

potrzebuję byś dotknął mnie głęboko wyłowił rybę

utopioną we własnym śluzie

potrzebuję cię przyjdź przyjść musisz

nie żyję

do góry brzuchem śnięta rybka

wyłów mnie zlituj się

spełnię twoje trzy życzenia

ty pocałujesz moją łuskę

i obudzę się ze snu

i długo i szczęśliwie

 

[becauseofR.A.][2000]


 

31

***

una carta para ti

eu escrivo

porque as minhas palavras nao voam longe

uma carta para ti

eu nao sendo

porque ja nao conheco teu lugar hoje

mas

uma carta para ti

eu comeco

por que eu queria te dizer

...

uma carta

nao termino

por que eu queria nao estar enamorada de ti 

 

 

[becauseofR.A.][2000]

 

***

list do ciebie rozpoczynam

bo chciałabym byś wiedział

list do ciebie piszę

bo dźwięk moich słów nie dotrze tak daleko

listu do ciebie nie wyślę

bo nie znam twojego adresu

listu do ciebie nie kończę

tak pragnęłabym już nie być w tobie zakochana

 

 

(fromthebadportugueseabove)


32

short message

 

 

i skąd te cudze słowa

dlaczego

w cudzą chronisz się mowę

dlaczego

artysta

niewolnik

ujęty podwójnie

ze stron dwu otoczony

milimetrami tuszu

elektrycznie za podświetloną szybką

artysta za-chwycony pod łokcie wyciągnięty

za uszy

spinaczami apostrofów

zawisł groteskowo

pomiędzy propozycją spotkania

a zapytania znakiem

bielizna

przyszpilona na sznurze

wygląd ma radośniejszy

więc mój artysto najdroższy

uśmiechnij się dla mnie

choć może nie do mnie

i cudzych słów myśli

w cudzołożnej stuacji zapożyczeń

pozbądź się

a wtedy

na pytanie ?czy chcę się spotkać z "artystą"?

 

z artystą być może kiedyś

z "artystą" na pewno nigdy

chcę z tobą się spotkać zaiste

 

odpowiem

 

 

 

[forM.M.][III-2001]


33

dialektyka

 

historie moje wszystkie

historią są jedną

chcę wierzyć w spójnię

lecz historie moje

sprzecznością są

dlaczego istnieją gdy wszystko zaczyna się

a nie kończy nic

oni przychodzą mówią żegnaj odchodzą wracają i są

sprzeczności rybie

w kierunkach przeciwstawnych zgodnie splatają się w okrąg

moje yin i yan

moje ja i anty-ja

ona joanna i ja jan

chaos zaklęty krąg antagonizmów

trwa

trwasz ty i on

ten który przyszedł po mnie wczoraj na dworzec

i ten który dziś z wilgoci się śmiał

ten który jutro zapomnieć pozwoli

i który rozmową oddali mój lęk

nie znam dziś jutra wczorajszych dni nie znam

wiem jedno

w wielości istnieję tu teraz po bezczas

historie moje wszystkie niech trwają

podsycać je będę

bo mi wielość potrzebna by żyć

 

 

[becauseofM.M.][2001]

 


34

***

znów odwiedziła mnie

najukochańsza przyjaciółka

chandra

z powagą spoglądam jej w oczy

głos podkulił tchórzliwie język

skomlą uporczywie boleśnie

słowa już nie chcę

rozpoczynać historii narodzin od nowa

znów te same znudzeniem oklapłe

za oknem obrazy stuliły uszy

zszarzałe szarówka zagarnia niemo

mi w ustach niemoje słowa mokro przylgnęły do mózgu

niemową chciałabym stać się

nie musieć nad myślą ślęczeć

która wypowiedzieć nieskłonna

ogrom mojej bezradności

 

gdybym niemową była

część mowy jawnej odebrana by mi była

lecz pozostałaby mowa we mnie zamknięta

zamilkły język wypowiedziałby co we mnie najgłębsze

 

nie jestem niemową lecz doskonałym przejawem kalectwa

ukarałeś mnie

a może moja to wina przedwcześnie spełniona

dziś dopełnia się ostatecznie

i jestem niedokończonym posągiem

który grek artysta niemo intymnie dotknął

nie dotknął lecz musnął dotykiem

by żył posąg i żyję

 

kaleka doskonałością kobiety o talentach

widocznych wyraźnie pod wartwą apatii

brzęczących na dnie sakiewki dziurawej

trwonionych skrupulatnie co do jednego

zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa

z losu podszeptem

 

dlaczego nie czytam nie myślę nie chodzę

do! z!  na! nie gromadzę pieczołowicie

obrazów ciągów dźwięków szeregów

po nitce po nitce do kłębka

w labiryncie korytarzy Louvrów zaklęte rzędy płócien

nawleczone na nić teoretycznych powiązań i myśli

 

dlaczego nie jestem jednością ciągłą cieczą czystą obiektem

pod próżniowym kloszem ze szkła

pełni nie tworzę i jedności z sobą samą

odwieczny chaos we mnie nie-spójnia logiczna

dlaczego

 

dlatego

nigdy nigdzie nie dojdę w chaotycznym ruchu cząstek gazu

może kiedyś

poza obszarem mi znanym dostrzegę ciebie

nieznaną  kometę i zbliżysz się nie ominiesz

lecz zbliżysz i dotkniesz i spłonę

i jedność odzyskam i całość i myśli prostotę

a sens będzie w jedności nas dwojga

 

 

 

[becauseofmyself &forMM] [III-2001]


35

***

mam ochotę na dotyk
gdzie jesteś
twoje włosy jeżykowate
twoje dłonie ciemne zmęczone
twój kciuk dziwnie wygięty
twoje długie rzęsy spuszczone
które mówiłeś
lubiły dotykać wszystkie twoje kobiety

nie potrafię przypomnieć w pełni
przywołuję jednak szczegóły
gdzie jesteś
nie potrafię przywołać całości
rozpadłeś mi się w atomy
gdzie jesteś
umiłowane miejsce w nieoswojonej przestrzeni
poza horyzontem dotyku
gdzie jesteś
czy nie chciałbyś znów być całością ze mną
i wewnątrz

 

[forR.A.][2001]


36

słowo

 

 

Wiem, że to nigdy nie będzie wiersz,

który godnie tutaj zwać mógłby się wierszem.

Wiem że poezja kryje się gdzie-ż

ja śmiałabym o niej pojęcie mieć szersze.

Także wiem, że wierszy klasycznych nie lubię,

bo nim myśl mą schwytam i zamknę

w słowie, bezpowrotnie się ona zagubi

w spekulacjach nad rymem kształtem i taktem.

I wiem, że dziś czuję się niby

Jean Babtiste Racine na Court Royal przed wieki.

Nic w darze nie miałby gdyby

nie słowo, które nawet w stylu kalekim

perłą być musi w łonie małży zamknietą

bo z myśli mej szczerej - łzy piasku poczęte.

 

 [forM.K][2001]

 


37

życie

 

życie jest uroczym urojeniem przeźroczy

pstryk klatka w ciemności na ścianie

i druga

pstryk zdjęcie zabarwione iluzjami

obłuda w negatywie

w niej na opak

żyję fałszywie

nie potrafię już żyć inaczej

w sztuce łgarstwa jestem coraz lepsza

bez drgnienia powieki kłamstwo ciche jak wyplucie powietrza

w wydechu

wydalam

delikatnie

bez lęku

tylko niezauważalnie drży i kurczy się na moim ręku linia życia

gdy kontroler przyłapie  bez biletu na przejazd

przez ten maly kawałek kilku stacji

jadę na gapę

z rozdartym niechcący paszportem

z dziesięcioletnią wizą do stanów

jadę na gapę

bezczelnie beztrosko bez planu

może i Ty znajdziesz odrobinę braku czasu

dla mnie

jak kontroler biletów

"tym razem się pani udało"

i gdy stanę przed Tobą

dostrzeżesz drżenie mych palców

potrzesz czoło

ręką machniesz na znak

zakłopotania

"jeszcze jedna bezczelna duszyczka

z wilczym biletem ulgowym do nieba

do spisania"

 

[?13-03-2001]


38

pewna odmiana wierności

 

środowisko mieszane

nas czworo

faithless

melodia którą lubię

jedyna

ciasto

ochłapy kolacji

moje urodziny

jego urodziny

on pierwszy

on drugi

ona jego dziewczyną

ja jego dziewczyną

!nie nazywaj mnie

nie jestem nie chcę

przynależność niezrozumiała

przynależność spóźniona

?dlaczego miałabym do niego należeć

leżeć-przy

leżeć-obok

pod-legać

uległa nie jestem

dawno przynależności między nami już nie ma

więc czemu ulegam

więc czemu nalega

z oddali pokorne śle listy

i widzieć mnie chce

i poddanka przebiegam kilometrów odległość

i jestem nieopodal

tuż obok

wierna w rytm rave'u

niewierna w rytm łkań

 

[becauseofP.R.][11-13-III-2001 Budapeszt-Otwock]

 


39

***

i masz wrażenie że nie wszystko

oddałam ci

i gdzieś w tobie przeczucie że nie zupełnie szczerą

ofiarowałam ci

mojej myśli część

czy nie-wiersze wierszami są pytasz

że nie-wiersze nie-wierszami są wątpisz

czymże jest ufność

intruzem

pomiędzy

nami

którzy nie znamy się nieomal

zupełnie

poczułeś wilgotne dotknięcie myśli mojej

w nie-wierszu

nie-całym

skąd ten żal

czy nie-myśli oddechu

lecz serca

oczekiwałeś

 

[forM.M.][?31-03-2001]


40

***

kiedyś

to było dawno

miałam nadzieję

i wiarę

a miłości

nie miałam

ale nadzieję

miałam i wiarę

że ci którzy przychodzą

nie przychodzą bez celu

i cnoty

pustkę

więc moją zapełnią i brak

miłości odrobinę

zasypał

oby tę

pustkę

a ja nie tylko

wiarę i

nadzieję miałabym

 

 

[forM.M.][31-03-2001]


 

41

spotkanie z Venus Khoury-Ghata - "Wiosna Poetów" Warszawa 2001 - impresje

 

wszystko przez jej twarz piękną
(z oddali ostatniego rzędu krzeseł)
o cerze nieoczekiwanie uwiędłej
(z oddali dwudziestu centymetrów wydechu i perfum)
wszystko przez tę której słowa
lekkie pewne siebie okrągłofrancuskie gardłowoarabskie

z zakłopotaniem wydukałam pytanie
-czy?
spojrzała
skrzywienie ust kształtnych pełnych niezauważalne
- nie nie!
ale ja
myślałam sądziłam
niemądra

nie chcę otwierać ust bo słowo odejdzie ode mnie ułomne
nie chcę otwierać oczu bo światło przeniknie i odkryje
nie chcę dotykać na palcach pył rzeczy błahych
nie chcę myśleć powierzchnia świata śliska

paradoksalnie bezczelnie wciąż jednak
mówię patrzę dotykam myślę
i szukam uśmiechu w zmarszczkach Venus

                

[06-04-2001świder][leprintempsdespoetesfrancophones]

 


42

wykład z informatyki

 

wykład był nudny

flegmowata substancja blokowała przełyk

podchodziło do gardła

nie spływała na język ślina

której zabrakło

bo cała wilgoć szczypała rzęsy

 

wykład był nudny

uświadamiałam sobie własną nieobecność

fałszywą przynależność do świata w którym się zawieruszyłam

gdzie był mój lotnik narrator rysownik

nie pomyślałam go jeszcze więc nie istniał

jak moja książka

informatyka technika samolot astrologia istniały

i wszystko wokół

tylko moje ja

nie

może kiedyś

dziś Chrestomatia pendżabska i Mały Książę

za plecami potajemnie

 

wykład był nudny

 


43

***

jestem niewierna

nikomu niczemu wiary nie dochowuję

cokolwiek spływa do wnętrza

wysącza się szczelinami obojętności

wysycha i paruje i uwalniają się krople

rzeczywistości obiekty wilgotne zostają bez cienia

istoty nieistotne o skórze wysuszonej z szelestem

jak pergamin na którym próbuję zapisać resztki siebie

nie istnieję

niechcący rozdarty fragment zapisu

okruchy tabliczek glinianych

to ja

w rachunku nieobecna

lecz nade wszystko niewierna

otaczającemu

niewierna sobie

bo siebie nie mam

bo mnie nie ma

 

 

[2001,kwiecień]

 


44

***

na zewnątrz

naskórek chodnika

pachniał mięsem rozdeptanych dżdżownic

gdy weszłam

rozbolały oczy

przez zakratowane żaluzjami okno

nadwrażliwość zmysłów nie pozwalała skupić myśli

monotonny dźwięk trąbki Ali Khana wypełniał szczelnie mój pokój

doskwierał daleki brak

pakistanu

 

[forR.A.][11-04-2001]

 


45

portret pamięciowy w lustrze

 

tak

przyjrzałem się jej dobrze

gdy przeglądała się po raz pierwszy

rzuciłem okiem

gdy i ona na mnie spojrzała

nie mogłem oderwać wzroku

pamiętam dobrze

małą zgrabną głowę

twarz kształtną

włosy proste nijakie zmęczone blond

czoło ani wysokie ani szerokie

nos rasowy z arystokratycznym wygięciem

wąskie usta zaciśnięte milcząco

oczy

oczu nie pamiętam

może nie obejrzałem dość dokładnie

portret pamięciowy - więc mówię

nie dojrzałem

były półprzymknięte

gdyby otworzyła je wówczas byłyby niebieskie

jestem pewne

wtedy moje odbicie w jej oczach zobaczyłobym

a potem

aby spojrzeć po raz ostatni

musiałem się nad nią pochylić

horyzontalnie zawisłem

ponad jej twarzą ustami arystokratycznym nosem

aby ona mogła odetchnąć i skroplić

aby mogła spojrzeć spod powieki

która fałdowała się nienaturalnie uniesiona grubym paznokciem

koronera

lecz źrenica zaszła białkiem

bezradna

ukryta niebieskość pozostała ukryta

 


46

***

 

bolało mnie tam głęboko

tam gdzie linie schodzą się ud

tam gdzie zapada się czucie w wilgoci

 

bolało po prawej stronie

bardziej niż po lewej

zakłuło i przestało

i znów

 

pochyliłam się nad swoim bólem

ale nie mogłam dojrzeć jego barwy

dotknięcie bolało jeszcze głębiej

zostawiało czerwone ślady

 

a wystarczyło pociągnąć za pokryty śluzem ogonek

myszki z ligniny i włókien

pazyfae - wydałam na świat zwierzęco ślepy

kawałek martwego nie mojego nie ciała

osobista aborcja

osobista auto-dezynfekcja

auto-deratyzacja

 

Grass i Rabelais mają rację:

moje ciało jest mi najbliższe

boję się ostrego metalu i myszy


47

***

wiersze są lekkie

ciążą na duszy tylko trochę

tylko chwilę pozwalają się nosić

pod sercem

tylko przez moment przeglądają się w moim wzroku

i już ich nie ma

jakby nigdy nie było

ale są

pod ostatnią piwniczną płytą sutereny

w komorze

prawej lub lewej

i tylko aby znów otworzyły oczy

bardzo długo trzeba je prosić


48

***

wstyd

podobieństwa

u jednych większy

u innych mniej

widoczny

choćby u mnie

istniejący niemal

wstyd

identycznej sukienki

zachowań gestów i spojrzeń

nieoczekiwanie

jednakowych w chwili tej samej

wstyd

i hańba

o oryginalności zapomnieć

pogrzebać ideę jedyną geniusza

w tłumie szarym komórek

szarych

myśli

wstyd

słowem

jednym

 

a innym

nie wstyd

i nie hańba


49

***

a wiersze rodzą się jak niechciane dzieci

kartka zapłodniona nieostrożnym słowem

zabawa piórem

bez intencji pisania

co za niedojrzałość

gdzie mi do wieszcza narodu roli

niechcący coś zapisałam

ogłoszenie telefon refleksję nad kształtem nosa przygnębionej staruszki

spojrzałam za okno i stało się

i dotknęło mnie boleśnie

spotkanie dwu okoliczności jednego wydarzenia

u zbiegu myśli

na Wschodnim

musiałam więc zapisać

taki precedens

 

piszę niewiersze niechciane

które nie zasługują na miano

poezji czystej

dotykalne z dusznej fizjologii poczęte

 

kiedy narodzi się ze mnie erotyk

nazwę go bękartem


50

erotyk

 

równomiernie rozłożony

na płaszczyźnie ciała

dotyk

równomiernie padające

na stok wschodni piersi

światło

równomiernie spływająca

po kotliny ściankach

wilgoć sperma

 

przytul mnie

zimno

a potem zróbmy znów trzęsienie ziemi i potop


51

***

esej o wyższości kobiety nad mężczyzną

inteligencja emocjonalna

wojna plemników

wszystko wiruje wokół obsesyjnej relacji

kobieta - mężczyzna

 

jak bardzo się potłukę i rozsypię

wypadając z wirującej karuzeli

co ze mnie zostanie

jeśli składam się cała

z uczuć

 

chcę być modliszką

modlę się boże pozwól

oddal ode mnie ten kielich

jedno twoje słowo

bo nie wiedzą co czynią

 

chcę być modliszką

 

 

[becauseofR.A.][25.04.2001]

 


52

***

dano mi w przedświatach

wyłupiaste oczy muchy

spojrzenie Klee wielodzielne

patrzę więc

na jego-mój Wybuch śmiechu ołówkiem

pastelami czy tuszem

na moje myśli rozsypane

w drobny mak ziarno gołębiom

na niemój labirynt dziurawy chodników

na klatki okien

 

rozpada mi się świat na cząstki

nawet po zamknięciu

powiek nie mają oczy musze

podzielone ostrym konturem na wielokąty

rozkładają się powoli

obumarłe i zaślepione lepem

sklejam fragmenty

dostrzeżone podczas jazdy tramwajem

lecz sklejony obraz rozpada mi się na głoski

 

co będzie mi dane w za-światach

 


53

***

chcę być w ciąży

ciążową założyć sukienkę mogę i teraz

podobać się sobie w obszernym wymiarze

wyobrażeń

nie

dosyć

chcę być w ciąży

namacalnie doświadczyć

uczynności mężczyzn w pociągu

donikąd

zaznać poniekąd

błogosławieństwa płodności obłości

podłości ociężałości ciała przez dziewięć okrągłych miesięcy

chcę być macicą (mówiono kiedyś)

macicę chcę mieć szeroką pełną i ciężką

od wód i ciała-naczynia

ze mną połączonego

wąsko przepływa pokarm

w kierunku potrzebującego

każdy wspomoże

w dziewiątym miesiącu

 

chcę być w ciąży

nie-matką

 

 


54

kobiety-mumii podróżna refleksja

 

musze tam pojechać

aby tutaj wrócić

oderwać zdjąć płatki lniane z oczu łuski

choćbym tkankę papieru miała naruszyć

choćby rozedrzeć trzeba sklejoną warstwę skóry

oddalić muszę stąd ciało

odpaść od kości rdzeń

kręgosłupa ideą innej kultury

odnowić

 

2002?2001?


55

***

wsiąkam

w twoje wiersze, Emily

zapominam

jak skreślić krzyżyk koślawo

pod idealnie równą drukarki kaligrafią

zacieram

i rozmazać próbuję kciukiem zleżałe

prastare moje sprzed miesiąca wiersze

nie potrafię

piórem pisać, Emily

gubię

długopisy poetka niezależna od pióra

nie wiem

jak pachnie atrament , Emily

słowa z drukarki wyplute

wysuszone są na

kartkę nawet pod długopisem

a twoje i w druku mokre i świeże

czy może dlatego że

wsiąkam

w twoje wiersze, Emily

 

[pamięci Emily Dickinson]

?2001

 


56

***

oswoiłam mój komputer

przestał nareszcie wierzgać

mój bzik mój konik

pod palcami

rozluźnione mięśnie

klik ostrogi mysiej dotyk

napięcie

działa

w małym palcu miałam

(teoretyczne)

reguły gier

komputerowych

przyjaznych pojedynków

i agresywnych flirtów

oswoiłam mój komputer

 

a może to on mnie oswoił

 

2001?


57

plan trzyletni

 

a teraz czas już coś zmienić

chcę dokonać nowych odkryć

własny kontynent

być może kolejną amerykę

chcę biegle władać portugalskim i urdu

zawsze przecież chodzi o to by język giętki

wieloznaczność i niezależność zachował

chcę zdobyć tytuł doktorski

a potem pisać i nie

jakiś magazyn redakcja

najlepiej na własność

żadnych podporządkowań

potem

chcę jeszcze urodzić dziecko

koniecznie córkę by feminizm obrysować konturem

a mężczyznę wycieniować gdzieś w tle

 

mam czas naprawdę mam czas na prawdy mówienie

mam czas dojrzewa kobieta balzaca mam czas do trzydziestu lat dotrzeć powoli

mam czas u schyłku utracony ułowić mam czasu trzy lata

 

 

2001


58

***

Zimą

 

 

odkłada się we mnie warstwami

zeszłoroczna zieleń trawy

brud peronów

szarobura bryja zdarzeń

anemiczne opadanie rzęs bezbronnych

narkomanów dzieci w wózkach zwilgotniały oddech

wąski tunel wukade i pośpiech

czyjś krok nerwowy świst i odjazd

kaczkowaty małych stópek ruch

nagły dłoni dwu-dotyk zaborczy

pocałunek i okrzyk

 

odkłada się we mnie

 

wierzchem dłoni ścieram

 

 

 

[formyself][30-03-2001]


59

***

dawno dawno temu

napisałam wiersz

wierszy kilka

są wciąż istnieją

oderwanym istnieniem

lecz są

choć trochę nie-moje

potem

zapomniałam czym jest wiersz

i wciąż nie wiem

i wciąż pisać nie umiem

taka pustka taki marazm i takich nie-wierszy garstka

wszystko razem wysmarowane klejem na brzegach

palce chaotycznie brudzą czysty papier

collage

kawałki mojego ciała papierowo rozmokły w kleju i farbie

trudno oddzielić mnie

od świata

świata od

prze-świtującej przed-świtem w-powietrzu kartki

 

podnieś przewróć mi świat dnem do góry i dotknij

tak by poczuć na wylot

jego wilgoć

i twoją 


61

***

przed milczeniem zakłopotanym

uchroń mnie Panie

przed ciszą bezoddechu przestraszonego

uchroń mnie Panie

przed niejasnością myli niewypowiedzianych

uchroń mnie Panie

przed półsłowem nietakim

uchroń mnie Panie

uchroń mnie

przed sobą

przede mną

i za mną

się wstaw

u niego

piastuna milczenia

władcy przestrzeni ciszy

mojego serca

Anioła Stróża

 

[forB.L][2000]


usa

2001- 2003

 


61

***

uwięziona wciśnięta

[pomiędzy mężczyznami]

w fotel samolotu opadam metr w dół

może więcej

spada temperatura gorąco mi

rośnie podniecenie

[pomiędzy mężczyznami]

spada ciśnienie poza

samolotu szybą

ulatuje nadzieja wraz

z przylotem do miejsca docelowego

zapowiadają opady

nie spadł dziś żaden samolot

 

 

[lipiec 2001]


 

62

 

„accused of improper behavior in a public place...”

 

 

 

połóż tylko dłoń

tuż ponad powierzchnią

przesuń delikatnie

żółta linia poprowadzi cię

szosą ameryki on-line

osiemdziesiąt mil za dużo

by uciec przed spojrzeniem ciekawych oczu

niebieskich oficerów

w pościgu za nami aż tam

gdzie dotknąć mogłeś mnie tylko ty

gdzie dotknąłeś mnie tylko

wtedy on

zajrzał przez brudną szybę

 

 

 

2001


 

63

***

nudna jest ameryka

nie potrafię jej objąć

wzrokiem za dużo i nie w porę

do powiedzenia ma ameryka

nie do objęcia

pozycja potrzebuję może więcej czasu

może wiatru więcej

i ciebie wciąż

tyle

nie do objęcia

a przecież jestem tuż obok

w ameryce nie do

objęcia

nudna jest

perspektywa

ameryki nie do objęcia

 

2001


 

64

***

gdyby nie marzenia

wszystko byłoby prostsze

nie-biała suknia nie-welon

ten dzień i miodu miesiąc po dniu

nie

tylko

ty

 

 

2001


 

 

65

***

za oknem szaro

dopóki nie nadejdzie burza

szaro

dopóki nie pojawi się tornado

szarość

powietrza przenika do wnętrza

szaro

mówiłam ci uchyl szerzej okno

szarość

z deszczem spadnie

 

2001 atmore


 

66

***

czas przecieka mi przez słowa

palcem dotknąć chciałabym

namacalną obecność wyczuć

wysuszonym naskórkiem dłoni w niedostatku kremu

 

czas przepuszczam beztrosko

na loterii słowami żongluję

wybieram nic albo wszystko

nie wszystko czas albo bezczas

wyciągam los bingo

wygrałam czasowy pobyt na ziemi

z poczuciem czasu upływu

z wyczuciem i taktem ostrożnie po cichu

wyrzucam los do śmieci

przykrywam kołderką

czasu przepuszczać przez palce

nie chcę

 

2001 usa


 

67

***

gdzie jest ta mnogość

we mnie

umarła idea jedna i

za nią druga i dalsze

gdzie jest bogactwo

wnętrza zapadły się

ścianki schudły i wklęsły

zasklepiła się dusza 

w klatce maleńkiej serce

otwory zamknęło dopływu

krwi wzbrania i tlenu

brak

duszę się bezradna i sama

nie wiem

gdzie jest ta mnogość energia

i oddech pełen radości

we mnie może

otworzyć trzeba okno

na zewnątrz mnie

świata jest mnogość

 

 

2001 usa


 

 

68

***

wszystko mam

czego pragnęłam tak bardzo przed miesiącem jeszcze

wszystko a jednak

nieustannie brakuje mi niezidentyfikowanej części

przestrzeni mojej i twojej

jakaś ograniczona płaszczyzna ślisko wymyka się spod kontroli

dostrzegam kątem oka jej nieobecność a przecież

istnieć musiała tu kiedyś

 

wszystko mam

tylko nieokreślonego obiektu

poza mną i tobą tu nie ma

wszystko mam

i ciebie i mnie

i pustkę i gdzieś tu w powietrzu

świadomość braku

niczego

 

2001/2002 usa

 


 

69

 

***

nie płakać

nie otwierać oczu

nie odmykać okien

żyć

dreptać bezsensownie w koło

pozostawić za oknem

krople

szczypać

istnieć

po zamknięciu powiek

 

 

 


 

 

70

***

dlaczego zawsze jest

odrobina mej przestrzeni niezajęta

dlaczego zawsze ktoś

w przestrzeni odrobinę wnosi

hałas własnych

myśli sobie znanych innym nie

potrzebnych jest

tych kilka myśli dla

czego kogo zawsze jest

za dużo w odrobinie tej przestrzeni

czuję

nie wiem

 

 

2001


 

71

***

nie jest miłym

gościem w moim

sercu złość

zmarszczoną dłoń

podaję jej co

dziennie co

mam robić

nie wiem witam

gość

nie

miłym jest...

ze złością memu

sercu drzwi zamykam

 

2001


 

72

ta druga jeszcze nie-przyjaciółka

 

ona jest nieskończenie cicha

nieobecnie delikatna

nieobecność jej dotyka

nieskończoność na w-pół zdania

nie warkocz zaplata

lecz luźnym opaść pozwala pasmom

czerni nieskończenie długiej

dotknąć chciałabym jej

włosów dłoni i ciała

nie-

śmiałość przeszkadza

 

czy ona jest równie

skończenie

nieśmiała

 

[5dec2001]


73

ramadan

 

roza- zaczyna się o świcie

gdy świtanie jest jeszcze nocą

gdy światło niczym jak błyskiem źrenicy spod przymknietych powiek

o piątej piętnaście jeszcze okno zasłania mi szarobura zasłonka

nie spojrzę w tę stronę przez godzinę

na odgłos angielszczyzny koguta głowę podniosę

szósta

szarobura zasłonka rzadszym tkana ściegiem

 

roza- zamykana zimowym zmierzchem

gdy słońce i tak nie widoczne jeszcze bardziej chce stać się nieobecne

nie teraz

gdy zmierzch nadejdzie

zmierzch opowiem

 

 

[3dec2001Nyork]

 


74

***

coś kruchego przesuwa się we mnie                             

ostrożnie rozprasza się zmienia miejsce

tak abym zauważyć nie mogła

uchodzi uwadze ale wyczuwam wiem

że tak ostrożnie

coś drobnego przesypuje się wewnątrz mnie

jak piasek mówię jemu sobie jak piasek załaskotało i

- ..dotknęło mnie to bardzo wiesz .. -

zabolało i znów nie dostrzegam czuję jednak wyraźnie

i wiem już coś kruchego

przesunęło się znów we mnie trochę na zewnątrz

do dołu szczeliną wąską z jednej szklanej bańki

do drugiej myślałam nad ranem nie pamiętam

jak nazywa się to naczynie ukrwione załzawione

brudne we mnie tam przesypuje się i przesuwa

coś kruchego piasek może zeskrobana

może skruszona wiara nadzieja miłość  

 

 

 

[?październik 2001]

 


 

 

75

***

wiersze

czasem w-gniewie po-wstają

w-zburzeniem ruin ogniem pod-niecone

chaotyczne niejasne

same nie wiedzą co ważnego chciały cudzym

ludziom przekazać

czasem w złości macicy śluzie

nienawiść je rodzi w bólach

nie zawsze są smutne

czasem cyniczne

pokrywają się patyną

z czasem

 

2001?


 

76

***

odkurzanie historii

której półki pełne

bolesna archeologia zdrapywanie strupów

trochę bólu

dużo niespodziewanie przyjemnego masochizmu

nieoczekiwanej satysfakcji

 

a myślałaś że to poza tobą

tobie niepotrzebne

zbędne jak kurz który i tak

rzadko spomiędzy kartek historii

(bo nie lubiłaś wymiatać) wymiatałaś

już nie jak maturzystka z apetytem na szóstkę

jak ktoś inny

kogo do tej pory skutecznie

zalewałaś potokiem a-historycznej

spreparowanej przemyślnie

filozofii religii literatury

(poniewierały się tylko gdzieś tam głębiej

u podnóża zmysłów

po dekapitacji głowa

wydłubane oczy wyrwany język

pani historii

- pani od historii

nigdy nie lubiłaś)

udawało się utrzymać archaiczny system do

 

dziś

 

przejdę świadomie przez szereg

pokojów lat wspomnień moich nie moich

portretów wojen

zimnych gorących

niedomówienia domówię

niedoczytania doczytam

może dopiero wtedy

na nowo

nieśmiało

ośmielę się znów prozą pisać

 

?2002?


77

***

nie czuję

swojego zapachu

swojsko brzmiących słów

nie chcę mieszać się do tego

z tłumem zmieszana

nie potrafię być osobą na nowo

myśleć gdzie jesteś mój świecie

gdzie moi przyjaciele

jesteście tu obco-

krajowcami bez domu

i ja bez kraju i..

mam ciebie tylko

wybacz mi

niedojrzała

chęć we mnie chce stad uciec

lecz dojrzeje

odejdę

nie dojrzysz gdzie kiedy

 

 

[wrzesień 2002]

 


 

78

***

 

nie potrafię powiedzieć czego chcę

chcę powiedzieć to czego nie potrafię

słyszę dziwne dźwięki

słowa

sprawiają że czuje się obco

 

zwykłam myśleć w pożyczonym na chwilę

języku

to było łatwe

ale teraz czuje coś innego

nie znam tej cząstki

siebie

?jak mogę nauczyć

 

są we mnie słowa

które muszą być wypowiedziane

muszę nauczyć się nowego języka

zagubionego

zapomnianego przez lata

martwego we mnie języka

ciszy

 

2001? [ poprawki 2004


 

 

 

 

79

***

z Ironią

ty

który jesteś obok

patrzysz

ja

która nie rozumiem

śmieję się

nie wiem z czego

wysnuwam nerwowy uśmiech

wysuwam optymistyczne wnioski

wystukuję odruchowo tanecznie

stopą w rytm

serca

nie rozumiem

ile potrzeba cierpliwości

by zdzierżyć

to co zdzierżyć ciężko

potrzeba cierpliwości

by wytrwać

w tym co ciąży

wytrzymać przyjdzie

ile ile

gdy patrzysz ty który jesteś obok z

Ironią

 

[?][2001]poprawki 2004

 

 


 

 

 

80

***

jest to coś

zakopane głęboko pod sercem

w kiszkę najwęższą zapadłe

połknięte skonsumowane niedotrawione

powoduje mdłości i zgagę

nie chce opuścić twojego

ciała progi ciepłe i miłe

nie chce opuścić cię

uczucie nadmiaru i niedosytu

zarazem uczucie miłości

nieomal spełnionej

 

 


 

81

***

myślałam że nienawiść

rodzi się nienagle

mówią że z miłości

niezaspokojonej

myślałam że nienawiść

nie pojawi się nigdy

ale nie!

ona przemyślnie 

zasupłała mi się w sumienie

przysnęła

cicho

wiem że jest

pod progiem myśli wieczornej

gdy zagęszcza się we mnie ze zmierzchem

samotność szeroka na dwa pokoje

i rozczarowanie na święty spokój

 


 

82

***

coś chciałam powiedzieć

niechcianego jednak słowa

w twoim wzroku przeraziło mnie

odbicie

i chciałam już

nie powiedzieć nic

zamilczeć powiedziane niesłowa

zakląć