Dogasało spokojnie lato. Zbliżał się
wrzesień. Magdalena wróciła przed kilkoma dniami z Polski, krótka samotna
wizyta u rodziców.. Od kilku miesięcy mieszkała w Turcji.. Zamierzali z
Hakanem przeniesć się wkrótce do Nowego Jorku..na lat kilka, może na dłużej,
może na stałe...Starała się o tłumaczenie kolejnych jej ksišżek na angielski..
Ameryka była krajem otwartym..
Przeprowadzka miała nastąpić tuż po
slubie.. Nie spieszyło im się...
Magdalena polubiła Ankarę...
Dogasał spokojnie sierpień. Lato jeszcze
w całej pełni. Lizbona osłoneczniona, owiana podmuchem oceanu żegnała Lucasa.
Za kilka godzin jego samolot miał lądować w Warszawie.. Ze zniecierpliwieniem
czekał na ten moment... W walizce tylko kilka koszul na zmianę, wsród rzeczy
niezbędnych walkman i dyktafon, wród rzeczy cennych jej książka niedawno
wydana w tłumaczeniu angielskim w Londynie...i notatki i adresy i nazwiska
osób, które chciał spotkał w Polsce i w różnych stronach Europy i Azji....
"Zanim cokolwiek
powiesz....
posłuchaj...".
Tak rozpoczęła pierwszą nagrywaną tasmę..."Zanim
cokolwiek zrobisz .. zapomnij, co usłyszałes.." tak brzmiało zakończenie
ostatniej sposród kilkunastu jakie nagrała. Stworzyła rodzaj pamietnika...
Chciała opowiedzieć swoje życie.. Po co? Dla siebie? Dla dzieci, jesli
je mieć będzie? Dla przyszłosci? Własciwie myslała jedynie o nim, o mężczyźnie,
na którego czekała tak długo, jak na księcia z bajki, a który nie odezwał
się przez ponad dwa lata.. A ona jak idiotka przez cały ten czas wierzyła
w jego ujawnienie się. Dla niego stworzyła ten medialny pamietnik, tylko
dla niego...
Nie miała ochoty przesłuchiwać nagrań...
Na ile prawdą było to, co wypowiedziała... ? Nie miała również ochoty nad
tym się zastanawiać. Com powiedziała, powiedziałam... Kosci zostały rzucone
...Własciwie jedyne, co w tej chwili ją interesowało to możliwosć powrotu
do ulubionej jej lektury...pamiętników Kornelii Marii.. Zapakowała szybko
paczkę. Podpisała.. Dla Lucasa. żadnego adresu, żadnego nazwiska. Przecież
ani jednego ani drugiego nie znała... Paczka pozostać miała w domu rodziców...
Gdyby pojawił się.. pewnego roku, pewnego dnia.... otrzyma te słowa, jej
słowa i jej głos. Nie była nawet pewna, czy ta chwila kiedykolwiek spełni
sie.. W pewien sposób pragnęla jej spełnienia, pragnęła jej spełnienia
jak najszybciej, tuż przed decyzją nieodwołalną, którą zamierzała podjąć,
tuż przed jej slubem.. Ale to tylko pobożne życzenia, jak powiedziałaby
jej matka.. Magdalena zakleiła paczkę, zawiązała na jeszcze jeden supeł
i już i basta. Odłożyła pudełko do schowka wskazanego przez matkę, miejsca
bezpiecznego.. Mignęła już tylko w głowie krótka mysl - jak on zareaguje..
Lecz o to już mniejsza.. Ponad wszystko inne, chciała by wiedział, on własnie
znać musi prawdę... od niej samej...
"Zanim cokolwiek powiesz...
posłuchaj...."
Lucas wcisnął pauzę. Magnetofon zamilkł.
Mężczyzna odczekał chwilę.. czekał aż spłynie, opadnie podniecenie...To
był przecież jej głos.. Jej! Tak dawno niesłyszany, ukochany tembr głosu..
tej kobiety, której nie widział od tak już dawna... Znów puścił na chwilę...
popłynęły gładko dxwieki, lecz czuł .. jak trudno było jej mówic, słyszał
wyraźne drżenie jej głosu, znów puściły nerwy.. Zatrzymał nagranie, nie
.. Wysłucha tego później, gdy wygasną emocje i poddenerwowanie. Wziął inną
taśmę, nagraną przez siebie tasme. Włożył.. Przesłuchiwał kolejno posiadane
wykonane już nagrania..wywiady, rozmowy, zwierzenia... Głosy mężczyzn.
Opanowane, rozedrgane.. jedne odbijały emocje, inne całkowicie potrafiły
je tuszować..inne jeszcze obojętnie opowiadały dawno minione dzieje, przeszłe
historie... Lucas słuchał początkowo spokojnie, minuta po minucie, stopniowo
zaczął przyspieszać nagranie, cofał, przewijał taśmę do przodu... Przywoływał
w pamięci twarze mówiących... przywoływał w pamięci jej twarz.. wyobrażał
sobie sytuacje.. Zamyślał się... Słuchał...Poznawał jej zycie przez pryzmat
opowieści mężczyzn..tych którrzy ją znali, dobrze, bardzo dobrze, intymnie,
przelotnie. Opowieści często raniły, ale chciał tego.. chciał wiedzieć
wszystko. Czuł się jak szpieg, ale mimo skrupołów, nie cofnął się przed
wykonaniem starannie przygotowanego planu.. Poszerzał wąską perspektywę
spojrzenia, które ofiarowała mu ona sama za pośrednictwem swego pamiętnika.