Intermedium prozaiczno-tragiczne pierwsze
Fedra żoną Tezeusza
Katja nie rozstawała się wciąż ze swoją Fedrą. Liczyła dni do
spotkania środowego. Z ciekawością myślała o warsztatach... Jak zostanie
to przedstawione? Jaką Fedrę pozna? Jaką Fedrę zobaczy tam, jak ją widzi
Mark? Inni? Jej monologi znała niemal na pamięć. Zastanawiała się jak brzmiały
po francusku.. Akt pierwszy... scena trzecia... wyznanie Enonie.. Miała
nadzieje, że ten fragment usłyszy na warsztatach.. Tkwił zawsze w jej pamięci
w formie łagodnej interpretacji, trawestacji... zapamiętany prozaicznie,
bez miary wierszowej, przeplatał jej myśli, jej życie jak kolejne fragmenty
dramatycznego swobodnego intermedium średniowiecznego... Nie odnosiły się
nijak do jej życia a jednak czuła, że są żywe w niej, jakby jeszcze pasywne
i nieaktywne kiedyś spełnić się mogą. Nie wiedziała w jakiej postaci, ale
wierzyła w to jak w przeznaczenie. Może chciała stawić mu czoła? Czuła
się silniejsza od Fedry...choć ból miłości i zawodu odczuwała równie tragicznie...
jak tamta.
Mój ból pochodzi z dawien dawna.
Ledwie zostałam zgodnie z małżeńskim prawem
oddana synowi Egeusza mój spokój zdawało się zaginął,
Ateny ukazały mi mojego nieprzyjaciela
Ujrzałam go, spłonęłam rumieńcem, zbladłam na jego widok...
Niepokój wzbudzony został w mojej zagubionej duszy.
Moje oczy straciły wzrok, moje usta straciły mowę
Czułam jak całe moje ciało na przemian drży z zimna i płonie
Poznałam dzieło Wenus i jej okrutny nienawistny mi ogień
I potomków krwi, którą prześladowała, nieuchronne doznania.
Wierzyłam, że odsunę je od siebie dzięki gorzkim życzeniom,
Zbudowałam jej świątynię i zadbałam o jej wystrój,
Sama otoczona ofiarami o każdej dnia godzinie,
Szukałam w jej murach moich postradanych zmysłów.
Nieuleczalnej miłości nieskuteczne leki!
Na próżno na ołtarzach moje ręce paliły kadzidło:
Gdy moje usta chwaliły imię bogini
Uwielbiałam jedynie Hipolita; i jego widząc bez przerwy
Nawet u stóp ołtarza, który spowijałam dymem ofiarnym,
Ofiarowywałam wszystko jedynie temu bogu,
którego nie śmiałam wzywać po imieniu.
Unikałam go wszędzie. szczyt nędzy!
Moje oczy odnajdowały go w rysach jego ojca.
Przeciw sobie samej w końcu śmiałam wystąpić:
Podniecałam swą śmiałość i sprawiłam, że go prześladowano,
Aby wygnać nieprzyjaciela, którego byłam wyznawcą.
Udawałam troskę niesprawiedliwej macochy,
Przyspieszałam jego wygnanie, a moje wieczne krzyki i jęki
Wyrwały go z łona i z ramion ojcowskich.
Wtedy odetchnęłam, Enono; i gdy stał się nieobecny,
Moje dni, spokojniejsze, płynęły w niewinności.
Poddana małżonkowi, kryjąc mój ból
Fatalnego małżeństwa pielęgnowałam owoce , jego chowałam dzieci.
Próżna ostrożność! Okrutne przeznaczenie!
Przez mojego małżonka do Trezeny zawieziona,
Ujrzałam znów nieprzyjaciela, którego sama oddaliłam.
Moja rana wkrótce zbyt szybko znów krwawić zaczęła.
To już nie był żar ukryty w moich żyłach:
To była Wenus sama jak pasożyt uczepiona swej ofiary.
Obmyśliłam dla mojej zbrodni prawdziwy terror,
Znienawidziłam życie i mój miłosny płomień otoczyłam strachem.
Chciałam, umierając, zatroszczyć się o swą sławę,
I objawić światłu dnia mój płomień tak ciemny:
Nie mogłam już wytrzymać twoich łez, twoich żądań,
Wyznałam ci wszystko; Niczego nie żałuję,
Obyś szanując zbliżającą się moją śmierć
Nie obrażała mnie już niesprawiedliwymi wyrzutami,
I obyś przestała niepotrzebnie biec mi na pomoc i przywoływać do życia
Tę resztkę ciepła, która już czeka tylko by ostatnie dać tchnienie.
-Nie, nie, nie..! - Katja drgnęła zaskoczona, spojrzała: Mark wstał,
wszedł na scenę po schodkach jednocześnie zaczął gestykulować tuż nad głową
młodej dziewczyny. Tamta wyraźnie starała się stłumić zdenerwowanie i bunt..
- Musisz to powiedzieć tak, by podkreślić jej dylemat, rozdwojenie osobowości,
konflikt. Rozumiesz.. ? Ona opowiada o poznaniu Hipolita jak o wielkim..
przygniatającym ją nieszczęściu, to fatum zrządzenie losu..
-Nie masz racji.. Mark, ja nie chcę tego pokazywać w ten sposób.. -
sprzeciwiła się młoda kobieta odgrywająca w tej chwili Fedrę.. - Nie, ona
po prostu cierpi, jak cierpi każda z zakochanych bez wzajemności osób,
jedynie jej obraz świata jest wykrzywiony przez nieszczęście i to właśnie
chcę pokazać! Tak chcę to zaakcentować i wyrazić!
-Dobrze.. - zrezygnował Mark... ściszył ton głosu.. - Zresztą wiecie
wszyscy dobrze, że koncepcja tych warsztatów jest taka, że nie prezentujemy
tu monolitu, nie przygotowujemy całości sztuki a jedynie najważniejsze
dla nas jej fragmenty... najbardziej inspirujące nas, kontrowersyjne sceny..
Te, każdy z nas będzie miał okazję zaprezentować tak, jak czuje.. wedle
własnej koncepcji.. Zgoda? Chcę uzyskać waszą aprobatę dla tego pomysłu.
-Oczywiście, to doskonały, oryginalny pomysł - odezwała się milcząca
do tej pory Katja, jej sylwetka pozostawała w cieniu, tak że niektórzy
spośród uczestników dopiero teraz zauważyli jej obecność..
-Świetnie. - przerwał milczenie Mark. - wracajmy więc do pracy - przepraszam
cię Anno za ingerencję w twoją wizję Fedry - uśmiechnął się - pozwolisz,
że ja zaprezentuję również moją własną.. Hmm, to będzie raczej wizja Fedry
oszalałej przez pryzmat doświadczeń Hipolita, jego uczuć i doznań..
-Fedry, która szaleje, bo w więzach małżeństwa z Tezeuszem.. - dorzuciła
Katja
-Tak.. - spojrzał na nią dziwnie Mark.. - tak, właściwe to zdaje się
być jedyny powód jej rozpaczy.. Związanie z Tezeuszem..
-Dlaczego za niego wyszła? - zadał pytanie ktoś z aktorów.. Nieznajoma
Katji postać mężczyzny niemłodego.. To jeden z ojców młodych studentów
PWST.. - szepnął jej potem Mark.. Facet jest świetny..
-Kochała go. - odpowiedziała Katja..
-Dlaczego przestała go kochać, gdy zobaczyła Marka? Może wcale go nie
kochała a jedynie szukała bezpieczeństwa.. Wiedziała, że on ją kochał więc
czuła się bezpiecznie z nim. - Katja świetnie wyczuwała, że mężczyzna mówił
to jakby doskonale wiedział, znał taką właśnie sytuację, jakby opisywał
coś, co rzeczywiście było mu znane, rozegrało się w jego życiu...
Mark, pokaż nam swoją koncepcję Fedry widzianej oczami Hipolita. -
Wszyscy przyklasnęli idei.. Mark wstał.. Czekał chwilę, na wenę, zebranie
rozproszonych myśli..
-Nie, posłuchajcie.. Pokażę wam moją koncepcję za tydzień, gdy Fedra
po przyjeździe do Trezeny ujrzy Hipolita.. Mnie interesuje jego zachowanie
wobec niej.. Jego obawy i skryte lęki, zahamowania. ...
A dziś... Katju, co ty sądzisz o decyzji Fedry?
-Mała improwizacja może być? Nie jestem pewna, czy uda mi się wyrazić
to, co myślę.. Bo naprawdę myślę, że doskonale Fedrę rozumiem..
- Popatrzmy..
Katja wyszła na środek sceny, po chwili padły pierwsze jej słowa..
Te, które w sztuce były skierowane do piastunki Enony.
Usłyszysz teraz szczyt okropieństwa...
Kocham... Na to imię fatalne drżę, przenikają mnie dreszcze.
Kocham...
Zawahała się.. zaczęła mówić własnym głosem... czego niektórzy z uczestników
warsztatów nawet nie zauważyli, co zauważył doskonale Mark.
I usłyszysz więcej...
Poślubię...Tego, który nie drżeniem moje ciało napełnia, lecz ciszą
i spokojem, dreszczy nie wywołuje lecz je tłumi...
Nie powiedziała wiele, tylko tych kilka słów, i zamilkła.. jakby głos
uwiądł jej w gardle, wciąż trwało jednak w powietrzu napięcie wywołane
tymi frazami, tak rzeczywiste, tak prawdziwe.. Nikt z obecnych nie śmiał
przerwać ciszy...
|