Epizod V
Propozycja
Jesień okryła Warszawę warstwą zwiędłych liści, kolorowo
otuliła ziemię, zasnuła powietrze mgłą kropel deszczu, zakryła niebo szarymi
chmurami. Pozwalała jeszcze promieniom słońca co czas jakiś odwiedzać niziny,
ale nieczęsto.. Takie słoneczne dni były radością dla Katji, która nie
mogła zaakceptować ponurości tegorocznej niezłotej, zardzewiałej od deszczu
jesieni. Katja nakładała wówczas grubszy niż zwykle makijaż, solidniejszą
warstwę ochronną, zasnuwała sobie głowę myślami o przyszłym lecie i wspomnieniami
o Anglii, która choć wilgotna i siąpiąca mżawką cieplejsza była i miła...
I zapełniała myśli teoriami, które rozwijała w swej pracy doktorskiej,
zastanawiała się nad analizą posiadanych dokumentów, planowała oryginalnie
zajęcia dla swoich studentów... Odcinała się celowo i skutecznie od świata
realnego, świata jesiennego. A jednak od czasu do czasu wydarzenia przecinały
nagle jej wewnętrzną rzeczywistość...
W połowie października właścicielka jej mieszkania podwyższyła
czynsz. Katja znalazła się w trudnej sytuacji finansowej. Po raz kolejny
usiłowała zabiegać o uniwersytecki przydział na mieszkanie. Nie, znów musiała
czekać, brak wolnych miejsc.. Pozostała póki co w swej klitce na Powiślu,
wybłagała opłaty ratalne u właścicielki i zaczęła poszukiwania tańszego
lokum. Jednego z tych licznych, deszczowych jesiennych dni, podczas przerwy
na kawę, którą wypijała drobnymi łykami na stojąco w korytarzu Instytutu,
w zamyśleniu spoglądając w okno, usłyszała za sobą miły ton męskiego głosu
i jego "Dzień dobry". Odwróciła się, zobaczyła Pawła. jak dawno już
u niego się nie pojawiała. Zajęta sesją egzaminacyjną swych studentów,
sprawdzając im prace i douczając.., zupełnie nie potrafiła znaleźć czasu,
by zajrzeć do swojego tekstu.. Było jej nijako.. Wiedziała, że Paweł wiedział
doskonale jak wygląda jej sytuacja w Instytucie, zdawał sobie sprawę z
jej zabiegania i ciągłego braku czasu... nie wiedziała jednak, że orientował
się w materii mieszkaniowej, że znał jej problemy finansowe.. Zapytał ją
bowiem wprost, jak bardzo potrzebuje mieszkania, na ile jej sytuacja jest
ciężka.
-Dziwi cię zapewne moje zapytanie, nie przecz, widzę zdumienie
wypisane na twojej twarzy - roześmiał się Paweł. - Tak, mam dla ciebie
ciekawą, jak sądzę, propozycję.. Mam całe lewe skrzydło na piętrze wolne..
Dwa pokoje z łazienką. Z kuchni musiałabyś niestety korzystać razem z nami..
Zresztą Mark jest u mnie chwilowo.. szuka mieszkania. Chce być niezależny,
jak mówi- rozszczepił sylaby, ironicznie wydymając wargi. Chce raczej,
by ojciec nie zaglądał mu do łóżka.., przepraszam cię, bym nie wtrącał
się w jego życie prywatne ..
-To był chyba cytat .. - uśmiechnęła się Katja.
-A tak, tak właśnie twierdzi - "Chcę by nikt nie wtrącał się w moje
życie prywatne...." Dobrze. Ale ty Katju, byłbym zaszczycony mogąc gościć
się u siebie przez ten czas poszukiwań nowego lokum...
-Przyznam, Pawle, że nie wiem, co ci odpowiedzieć, Zaskoczyła mnie
twoja propozycja. Nie myślisz chyba, że przyjmę ją ot tak..
- Jeśli będziesz miała najmniejsze obiekcje i wyrzuty sumienia... możesz
mi za ten wynajem cos tam płacić.. jeśli to twoim zdaniem konieczne i uczciwe...
To by cię satysfakcjonowało? Ja mam jednak inne zdanie. Chciałbym, byś
potraktowała moją propozycję po przyjacielsku. Proszę cię.. Myślę też,
ze warto po prostu oszczędzić pieniądze na przyszłość. Lecz uczynisz jak
uważasz..
-Pawle, Pawle, nie wiem sama, nie mam chyba innego wyjścia, jestem
naprawdę przygwożdżona do muru jeśli chodzi o mieszkanie.. Hmm.. Pozwolisz..
- urwała nagle, widząc zbliżającą się jedną ze studentek, zapewne z jakimś
pilnym zapytaniem..
-Przeszkadzam pani Katju? To ja poczekam, tu poczekam chwilę na panią..
Dobrze?
-Tak, oczywiście.. ... Tak więc.. Pawle, pozwolisz, że przemyślę twoją
propozycję, wiesz, jestem naprawdę zaskoczona, nie spodziewałam się.
-Katju.. chyba wiesz, że ... - urwał dostrzegając jej nierozumiejący
wzrok.
-Tak? - wpatrywała się w niego próbując odgadnąć co miał na myśli...
Co miał na myśli.. I nie wiedziała..
-Eh, nic, innym razem, nie pozwól tej małej tak długo czekać..
Do zobaczenia. Odezwij się, daj mi znać..
-Oczywiście, Pawle - uśmiechnęła się na pożegnanie i odeszła do oczekującej
na nią w końcu korytarza dziewczyny. Weszły do jednej z wolnych sal profesorskich.
Zamknęły się za nimi drzwi.
|