Epilog
Śmierć Fedry
W jednym ze swoich listów Paweł wspomniał o Marku,
opowiedział historię jego wypadku, uspokoił, że życiu jego nie zagraża
niebezpieczeństwo. Miał wyjść cało z kilku operacji, które wówczas go jeszcze
czekały.. Rzucił uwagę, delikatnie, niezauważalnie niemal o Janie, który
go odwiedza.. nie był zapewne świadomy, że Katja wiedziała o całej historii...
Katja w odpowiedzi wysłała długi długi list... Jedyny list, jakiego nie
przeczytała po napisaniu, jedyny, który pisała jednym tchem, tak... jak
recytowała niegdyś swe improwizacje na theatrum Akademii, list, który sam
był swego rodzaju improwizacją a adresowany był przede wszystkim do Marka...
Ufała Pawłowi, wiedziała, że dostarczy synowi tę korespondencję, liczyła,
że sam będzie obecny przy jej odczytaniu.. że sprowokuje, w sposób czarodziejski,
magiczny.. rozmowę między ojcem i synem.. Tę rozmowę, która byłaby kontynuacja
dyskusji niefortunnej tamtej zimowej nocy.. kontynuacją i zakończeniem
i neutralizacją problemu.. Może to problem był urojony? List zawierał ostatni
przed śmiercią monolog Fedry:
.......
Chwile są mi drogie, posłuchaj mnie Tezeuszu
To ja na twego syna czystego i godnego szacunku
Śmiałam spojrzeć okiem świeckim i niegodnym
Niebo zaklęło w mojej piersi złowieszczy płomień
Nienawistna Enona dokończyła dzieła
Obawiała się, aby Hipolit, pouczony przez mój gniew,
Nie ujawnił ognia miłości, który go przerażał
Przewrotna, wykorzystując moją skrajną słabość
Pospieszyła przed tobą oskarżyć jego samego
Sama się ukarała i chroniąc się przed moim gniewem
Odnalazła w falach ratunek zbyt łatwy
Żelazo byłoby już przecięło nić mego przeznaczenia
Lecz pozwoliłam cierpieć cnocie obarczonej podejrzeniem
Chciałam, przed tobą wyznając moje wyrzuty sumienia
Łatwiejszą drogą zejść do świata umarłych
Zażyłam, pozwoliłam, by w moich palących krążyła żyłach
Trucizna, którą Medea przywiozła z Aten
Już do mojego serca dotarłszy ta trutka
W mym sercu umierającym zostawia chłód dotychczas nieznany
Już nie mogę nic dojrzeć poprzez tę mgłę,
Ani nieba ani małżonka, którego moja obecność obraża.
I śmierć moim oczom odbierająca jasność
Oddaje dniom, które pokalałam całą ich niewinność.
Fedra umarła, panowie. Umarła Fedra, którą kochałam w sobie, Fedra
szalona, zakochana, nieszczęśliwa. Szalona gdyż zakochana, nieszczęśliwa
gdyż zakochana... Fedra nie żyje. Umarł dla mnie Hipolit, umarł dla mnie
mężczyzna, którego kochałam do szaleństwa w Anglii.. umarłeś dla mnie ty,
Marku w twojej dawnej postaci... Ale Fedra zdołała wydać na świat słowo
prawdy, i ja też je wydaję, ze mnie narodzi się prawda podwójnie. Uśmiechnijcie
się, każdy z was dwu cząstkę narodzonej prawdy otrzyma.. a niektórzy może
zobaczą i usłyszą jak się rodzi(sic!), ale każdy w swoim czasie.. Ty Marku,
też pochowałeś właśnie w sobie Hipolita, przeszedłeś na drugą stronę życia,
cudownie zmartwychwstały, to on umarł, nie ty.. Mam nadzieje więc, że będziesz
potrafił docenić to drugie cudownie ci dane życie - ocalałeś cudem, jak
mówił mi Paweł - i wykorzystasz okazję, której Hipolit nie miał, biedak..
Nawet słowo ostatnie prawdy zostało mu odebrane.
Pozdrowienia moi najdrożsi...
Katja